Powiaty się nie popisały. Wnioski wojewody po wybuchu kolejnej rakiety

Dodano:
Platforma startowa z czterema rakietami Źródło: Unsplash / Lothar Boris Piltz
Alarmem zostało objętych 17 powiatów, a zgodnie z planem syreny zostały włączone tylko w siedmiu. Wojewoda lubelski chce uporządkować sytuację i wyciągnąć wnioski.

30 lipca 2026 roku, około godziny 3:40 w nocy, w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia (powiat biłgorajski, województwo lubelskie) doszło do upadku i eksplozji uzbrojonego rosyjskiego pocisku manewrującego Ch-101.

Wojsko poderwało myśliwce F-16, jednak po około 6 minutach (o 3:46) pocisk zniknął z radarów. Zanim piloci zdążyli go zidentyfikować, obiekt uderzył w ziemię na niezabudowany teren na Lubelszczyźnie. Co tym razem zawiodło podczas ogłaszania alarmu dla ludności ustalił wojewoda lubelski. Chodzi o „czynnik ludzki”.

Co się stało na Lubelszczyźnie minuta po minucie. Włączanie alarmu trwa za długo

Wojewoda Krzysztof Komorski podał chronologię czerwcowej nocy:

  • godzina 3.09 – informacja do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego o potrzebie nasłuchu,
  • godzina 3.39 – z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa nadeszła informacja o realnym zagrożeniu,
  • godzina 3.44 – komunikat, który ma uruchomić syreny,
  • godzina 3.45 – wojewódzkie centrum przekazało sygnał alarmowy do powiatów,
  • godzina 3.53 – policjanci z Biłgoraju pojechali szukać dokładnej lokalizacji pocisku,
  • godzina 4.19 – do policji dołączają strażący,
  • godzina 5.10 – ustalenie dokładnej lokalizacji zdarzenia,
  • godzina 5.34 – informacja z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o zakończeniu zagrożenia z powietrza.

Jeden z wniosków wojewody dotyczy procedura włączania sygnału alarmowego dla ludności. – Trwa za długo – uważa wojewoda – Jest to kilka czy kilkanaście minut, natomiast jest to zbyt długo – podkreślił.

Telefon do przełożonego. 10 miejscowości i powiatów bez alarmu

Według Krzysztofa Komorskiego, alarmem zostało objętych 17 powiatów, „a zgodnie z planem syreny zostały włączone w siedmiu”. – Te 10, które ten proces albo opóźniły, albo nie włączyły syren, poprosiłem o wyjaśnienia – przekazał. Chodzi o:

  • Chełm,
  • Zamość,
  • powiat biłgorajski,
  • powiat włodawski,
  • powiat puławski,
  • powiat tomaszowski,
  • powiat chełmski,
  • powiat opolski,
  • powiat łęczyński,
  • powiat kraśnicki.

Pytany, dlaczego w niektórych miastach i powiatach zwlekano z decyzją o uruchomieniu syren, wojewoda odpowiedział, że „tłumaczenia były różne w różnych przypadkach”. W powiecie kraśnickim pracownik powiatowego centrum zarządzania kryzysowego chciał się dodzwonić do swojego przełożonego. W innych przypadkach pracownicy odebrali telefon dopiero po fakcie.

Po zmianach dyspozytorzy Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego będą mogli uruchamiać syreny bezpośrednio, z pominięciem szczebla powiatowego. – Część decyzyjności po prostu przeniosę do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego, bezpośrednio do dyżurnego pracownika, który jest również w bezpośrednim kontakcie z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa – mówił Komorski.

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...